Czy Legia znów będzie się cieszyła w meczu z Arką? - fot. LegiaLive!
REKLAMA

Analiza rywala: Arka Gdynia, czyli jak nie zagrać na typowe udo

Patryk Lubryczyński - Wiadomość archiwalna

W 14. kolejce ekstraklasy Legia Warszawa na własnym obiekcie podejmować będzie Arkę Gdynia. Zespół z Trójmiasta zajmuje 13. miejsce w tabeli z dorobkiem 16 punktów, ale do czwartych w tabeli "wojskowych" traci tylko pięć oczek. Drużyna trenera Dariusza Pasieki jedzie na Łazienkowską z nadzieją na przełamanie wyjazdowej niemocy. W tym sezonie żółto-niebiescy na obcym terenie jeszcze nie wygrali i chcą to zmienić.
W lepszej sytuacji są jednak gospodarze piątkowego meczu. Legia w bieżących rozgrywkach zdobyła 12 punktów na Łazienkowskiej. Gdynianie na wyjazdach zgromadzili zaledwie dwa oczka. Mimo to piłkarze Arki mają najlepszą obronę w lidze. Dotychczas stracili tylko 9 bramek. Dobre recenzje wystawiane formacji defensywnej zostały nieco nadszarpnięte po ostatnim meczu w lidze i porażce 0-2 z Polonią Bytom. Najwięcej goli na stadionie przeciwnika Arka traci w pierwszej połowie meczu. Defensywa żółto-niebieskich najczęściej daje się zaskoczyć pomiędzy 1. a 15. minutą oraz od 31. do 45. minuty.

Główne problemy Arki dotyczą jednak nie defensywy a ofensywy. W spotkaniach wyjazdowych arkowcy nie zdobyli jeszcze bramki. Piłkarze z Gdyni prezentują mizerną średnią 0,54 gola na mecz w całych rozgrywkach. W 13. kolejce ekstraklasy w spotkaniu z Polonią Bytom niecelne strzały zawodników Arki stanowiły aż 72% wszystkich uderzeń.

Legionistów może jednak dużo kosztować zlekceważenie drużyny znad Bałtyku. Żółto-niebiescy są zespołem nieobliczalnym, który podwójnie motywuje się na mecze z silnymi drużynami. Świadczy o tym chociażby wygrane 2-1 spotkanie z Koroną Kielce, zwycięstwo z liderem ekstraklasy Jagiellonią Białystok 1-0, czy remis 0-0 z Polonią Warszawa.

Po niedawnym meczu z Polonią Bytom napastnik Arki Tadas Labukas odniósł się do gry swojej ekipy. Według jego opinii arkowcy nie strzelają bramek, ponieważ wykazują niefrasobliwość przed polem karnym przeciwnika. Gracze żółto-niebieskich mówiąc kolokwialnie "przekombinowują" akcje, zamiast szukać prostych rozwiązań. Piłkarze z Trójmiasta preferują grę defensywnym ustawieniem 4-5-1 z wysuniętym na szpicy Josephem Mawaye.

Niektórzy eksperci słabość Arki upatrują w... murawie stadionu w Gdyni. Arkowcy swoje mecze rozgrywają na sztucznej trawie i ponoć mają problem z pogodzeniem gry na sztucznej i naturalnej nawierzchni. W tym sezonie na stadionie narodowym rugby gdynianie rozegrali trzynaście meczów, notując siedem zwycięstw, trzy remisy i cztery porażki. Bilans bramkowy przemawia na korzyść żółto-niebieskich (16-13). Natomiast w meczach wyjazdowych na naturalnej murawie arkowcy na trzynaście spotkań przegrali dziesięć, strzelając pięć bramek i tracąc aż 17 goli. Trener Dariusz Pasieka jest zdania, że na pewno większa zdobycz punktowa na obiekcie Arki nie jest przypadkowa. Przestrzega jednak przed wyolbrzymianiem tej zależności. Braku zwycięstw szkoleniowiec upatruje w bojaźliwej postawie jego podopiecznych w meczach na terenie rywala, a nie w innym sposobie pokrycia boiska.

Obie jedenastki przeżyły w ostatniej kolejce zimny prysznic i mają coś do udowodnienia swoim kibicom - "wojskowi", że mecz z Wisłą był wypadkiem przy pracy. Arkowcy będą starać się oddalić od siebie fatum, które ciąży nad nimi w spotkaniach wyjazdowych od początku sezonu.
Najważniejsze, aby piłkarze Macieja Skorży nie wzięli sobie do serca sentencji byłego selekcjonera reprezentacji Polski Wojciecha Łazarka "gramy na typowe udo – albo się udo albo się nie udo".












przeczytaj więcej o:
REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2022 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.